LETNIE „LAST MINUTE” W GRUPIE MYSZEK

I kto by się spodziewał, że nasze pożegnanie zadziała tak skutecznie. Jeszcze nie tak dawno rozkoszowaliśmy się ciepłymi promykami słońca, a tu proszę: jesień w pełni: szaro, deszczowo i ponuro. Słonko nie ma najmniejszych szans przedrzeć się przez gęste chmury. Przepraszamy wszystkich wielbicieli lata. Podobnie jak Wy, kochamy tę porę roku za słoneczne dni i piesze wędrówki, za morskie kąpiele i zamki z piasku , za niezliczone ilości zjadanych lodów i bieganie po zroszonej trawie no i oczywiście za …. błogie leniuchowanie .

Tak naprawdę wcale nie chcieliśmy pożegnać lata. Po prostu trafiła się nam niebywała oferta Last Minute. Zapragnęliśmy więc skorzystać z okazji , aby całą „Mysią Rodzinką” udać się na egzotyczne wyspy , odwiedzić górali, co to owce na halach latem wypasali i oczywiście zanurkować w naszym „troszkę” chłodnym Bałtyku.

Jak przystało na letnią wyprawę, stawiliśmy się tego dnia w pełnej krasie. Podróż rozpoczęliśmy naturalnie od lansowania letniej mody, w której oprócz lekkości i zwiewności dominowała totalna swoboda i wakacyjny luz. Królowały wszelkie plażowe gadżety, koła, klapki, okularki, piłki, czapki, kapelusze….., a nawet wędki. Jednym słowem byliśmy przygotowani na różne sytuacje i okoliczności. Ciekawi świata i rządni przygód swoją podróż rozpoczęliśmy od pobytu na przepięknej, tropikalnej wyspie – Madagaskarze. By dotrzeć do tubylców, musieliśmy się przedzierać przez gęstą roślinność , przysłuchując się jednocześnie odgłosom dobiegającym z dżungli. Fajna zabawa! Potem w ruch poszły marakasy i pałeczki czyli jak nie trudno się domyśleć była egzotyczna dyskoteka J, a po niej rejs statkiem po Oceanie. Na pożegnanie  dostaliśmy kosz z owocami. Kolejny etap – to rodzime Tatry. Oj, potańcowaliśmy tam z góralami troszeczkę. Chłopaki ciupagami wywijali, a dziewczynki im piknie w tańcu kroku dotrzymywały. Co by jakościk za gościnę podziękować, w strzyżeniu owiec dzielnie pomagaliśmy. Sprytnie robota nam poszła, bez żadnego loczka została każda owca J.

„Bałtyk” – to ostatni etap naszej letniej podróży. Nawet rześka woda nie przeszkadzała co poniektórym śmiałkom w kąpieli. Bawiliśmy się z falami, skakaliśmy po kamykach, pomagaliśmy marynarzom w naprawianiu liny, a zamiast ryb, wyłowiliśmy skrzynię ze skarbami. Były to magiczne kamyki do spełniania dziecięcych marzeń i muszelki, w których ukrył się leciutki szum morza. Dużej porcji lodów kończącej naszą letnią wyprawę nikt nie odmówił.

Dziękujemy wszystkim Rodzicom za przygotowanie dzieciom letniej kreacji

oraz sfinansowanie deseru

                                                                                                          „Myszkowe” obieżyświaty


Starsze wpisy