„NASI MNIEJSI BRACIA – PIES MEFFI Z WIZYTĄ U MYSZEK”

            Niedawno minął tydzień, kiedy w grupie „Myszek” rozmawialiśmy o psach. Psach różnych – i tych rasowych, i tych zwykłych kundelkach z podwórka, i tych z trochę połamaną psychiką, ale nieustającą mimo wszystko wiarą w człowieka – „schroniskowcach” . Dużo uwagi poświęciliśmy zgłębieniu tematu dotyczącego opieki nad zwierzątkami. Dzieciaki – Myszaki z powagą podeszły do kwestii właściwego żywienia psa, czynności higienicznych oraz bezpiecznych sposobów na tresurę. Wśród licznych pomysłów na zabawę z psem znalazły się: zabawa w chowanego, aportowanie, szukanie gryzaka i kilka innych. Dzieci doskonale wiedziały, że nie wolno psa bić, ciągać za ogon, sierść, straszyć, bo to zwierzątko, które można łatwo zranić niewłaściwym podejściem. Zresztą, co tu dużo mówić – wiele przedszkolaków ma w domach przecież psinę (albo i nie jedną psinę, albo jeszcze do psiny kota …) i doskonale wie, jak żyć w zgodzie z czworonożnym przyjacielem.

            Kończąc realizację tygodniowej tematyki zaprosiliśmy do naszej grupy mamę Julci – panią Izę (dogoterapeutkę) wraz z fantastyczną golden retriver’ ką Mefi. Sunia Julci ma piękną i mięciutką sierść o biszkoptowym kolorze. W ogóle jest super wyszkolonym psem, który pracuje głównie z dziećmi wymagającymi specjalnej terapii. Mamy wrażenie, że z nami współpracowało jej się też „całkiem całkiem”. Na początku pani Iza pozwoliła każdemu dziecku nakarmić psa chrupakami (czyli taką psią suchą karmą). Ale żeby nie było – piesek kulturalny, umie się zachować w towarzystwie to i maniery dobrze zna. Mefusię karmiliśmy z … tadam… łyżeczki. Takiej fajnej, kolorowej i kolorowej miseczki. Normalnie wyglądało to przezabawnie. Mefusia nie pogardziła żadnym chrupaczkiem i chętnie zjadła wszystkie z miseczki. Miała jeść po jednym, no ale … któż nie lubi łakoci. Potem była prezentacja psich umiejętności. Było głośne „hau”, była „łapa”, był „siad” i inne. Cały wachlarz zdolności. Pani Iza przywiozła ze sobą kilka psich zabaweczek i gryzaków. Mówiła też o tym, w jaki sposób należy opiekować się psem, jak się bawić i czego nie wolno robić.

            Na koniec zrobiliśmy tradycyjnie grupową pstryk – fotkę, podarowaliśmy przysmaczek pieskowi „ściskając” kochane łapki i odprowadziliśmy do wyjścia.

            Ach, wspaniałe są takie spotkania. Można powiedzieć, że za każdym razem człowiek czegoś nowego może się dowiedzieć. Już samo patrzenie na czworonożnego przyjaciela daje tyle spokoju, radości i takiej przyjemnej energii … . Warto wtulić się w mięciutkie futerko psiaka i czerpać ciepło z pełnego dobroci serca. Warto patrzeć w pełne entuzjazmu i przesiąknięte miłością oczy, które pomimo wszystko wierzą, że człowiek jest dobry, czuły i kochający. W swoim sercu zawsze nosimy takie przesłanie: nasze psy, nasze koty nie żyją obok nas – one żyją z nami i na takich samych warunkach jak my. Wiemy co mówimy. Każdego bowiem poranka strzepujemy kocią sierść z najbardziej miękkiej sofy w domu (przecież musi być przyjemnie spać), a pies – wstając z legowiska – prowadzi w kierunku ekspresu do kawy, jakby chciał powiedzieć: „ty kawę – ja smakołyk”. I nie trzeba nic mówić – rozumiemy się bez słów.

            Trzymajcie się wszyscy pozytywnie zakręceni na punkcie czworonożnych przyjaciół. Pozdrawiamy też wielbicieli innych milusińskich zwierzaków.

Przybijamy łapę i „siemanko”. Mysie Psiary i Kociary – Ela i Ewa


Starsze wpisy