KRÓTKA HISTORYJKA O PRZEDŚWIĄTECZNYCH PRZYGOTOWANIACH W GRUPIE MAŁYCH „MYSZEK”.

 

                Przedświąteczne zawirowania zna chyba każdy. Lista z zakupami nie ma końca, odkurzacz w domu pracuje prawie 24 godziny na dobę, piekarnik dostaje zadyszki, a reklamy zachęcają: „Kup więcej, kup na zapas, kup dwa w cenie jednego”J. I jak tu za tym wszystkim nadążyć? Pojawia się nieproszony gość w postaci chaosu, a czasami zwątpienia, że człowiek jest w stanie nad tym wszystkim zapanować.

            Tak, dorośli mają dokładnie takie problemy. A dlaczego? Bo większość rzeczy zostawiają na ostatnią chwilę. A dobra organizacja pracy to podstawa sukcesu.

Cóż, takich kłopotów nie miały Dzieciaki – Myszaki, ponieważ choć rączki mają małe, to zawsze chętne do pracy. Nasze przygotowania do świąt Bożego Narodzenia rozpoczęliśmy już miesiąc wcześniej. Kalendarz zapełnił się zadaniami, produkty spożywcze, przybory i artykuły plastyczne zostały zgromadzone i rozpoczęła się praca. Normalnie jak w Fabryce Mikołaja.

            W ruch poszły pędzle, farby, kolorowe cekiny i klej. Tak powstawały choineczki, które potem można było podziwiać na naszej grupowej tablicy eksponującej prace. Kolejne zadanie – wykonanie brokatowych szyszek, które ozdobią świąteczny stół w domu. Ileż było przy tym dobrej zabawy, gdy brokat przyklejał się nam wszędzie: na nosie, na ubraniu; a jakie zaskakujące efekty artystyczne uzyskiwaliśmy, kiedy ktoś kichnął w sam środek pojemniczka z brokatem. Wow!

            Kolejny etap to dekorowanie sali. Nasza sala to przecież taki mały pokoik, w którym postawiliśmy choineczkę, zawiesiliśmy na niej światełka, bombki, łańcuchy. Oj, jak ładnie się zrobiło, kiedy obok choinki stanął kominek, a panie udekorowały okna girlandami. Tak krok po kroku budowaliśmy świąteczną atmosferę. I wreszcie nadszedł dzień pieczenia pierników. Mmmmm – jak pięknie zapachniało w sali. Małe dziecięce rączki wykonały mnóstwo ciasteczek. A każde z nich było robione z niezwykłą dokładnością. Brawo Maluszki! Praca wykonana na szóstkę. I jeszcze dekorowanie upieczonych przez panie kuchareczki muffinek. Pac pac polewą czekoladową, tu przyklejamy bałwanka z lukru, tam choineczkę, a gdzie indziej posypujemy kolorowymi kuleczkami. Oj, robota aż się paliła w rękach, a każdy z niecierpliwością czekał na swoją kolej. Te i jeszcze inne wypieki wzbogaciły później nasz wigilijny stół.

            Święta to szczególny czas, w którym z jeszcze większym zaangażowaniem niż zwykle pomagamy drugiemu człowiekowi. Nasze dzieci wraz z rodzicami wykonały przepiękne i bardzo długie papierowe łańcuchy, które zostały ofiarowane na akcję ph. „Łańcuchy Dobra”. Wspólnymi siłami zrobiliśmy aż 286,5 metrów. Kochani – to dowód na to, że macie wielkie serduszka.

            Kiedy kończą się tak naprawdę świąteczne przygotowania? Naszym zdaniem w momencie, gdy wszyscy zasiadamy do wigilii. Stół nakryty białymi obrusami, pod nimi pachnące sianko, piękne talerzyki, kubeczki, smakołyki …. Ale o tym opowiemy innym razem.

           

 


Starsze wpisy