KŁOPOTY ELFUSIA I POCIESZKA, CZYLI SŁÓW KILKA O PRZEDŚWIĄTECZYM GALIMATIASIE W FABRYCE ZABAWEK MIKOŁAJA

                Czy wy wiecie, drogie Dzieci, co się dzieje tuż przed świętami Bożego Narodzenia w Fabryce Zabawek Mikołaja? Nie wiecie? To my wam trochę o tym rozgardiaszu opowiemy.

                Ja jestem Pocieszek, a obok mnie siedzi Elfuś. Jesteśmy dwoma śmiesznymi skrzatami, którzy pracują (a czasami nie pracują:) w niezwykle tajemniczym miejscu. To wspomniana wcześniej Fabryka Zabawek, nad którą swoją pieczę sprawuje Mikołaj (tak tak, ten gość z siwą brodą i w czerwonym kubraku). Kiedy zbliżają się jedne z najwspanialszych świąt w roku – Boże Narodzenie – wówczas wszystkie skrzaty i elfy dostają super energii i najszybciej jak tylko mogą robią zabawki, które zostały zamówione przez dzieci mieszkające na całym świecie. Wspólnie z Elfusiem otrzymaliśmy od Mikiego taką listę zabawek, które mieliśmy przygotować. No nie powiem, nie powiem, było tego tak „całkiem całkiem”. My doskonale wiemy, w jakiej atmosferze powinny powstawać zabawki. Im więcej jest śmiechu i pozytywnej energii przy ich powstawaniu, tym później bardziej cieszą one dzieci. Dostosowaliśmy się do tej zasady na sto, a może i dwieście procent. Śmialiśmy się, tańczyliśmy, hasaliśmy i też trochę żeśmy pracowali. Może lekko proporcje pomiędzy jednym a drugim zostały zachwiane, ale czy wszystko musi być tak na „tip – top”?. Zrzedły nam jednak miny, gdy spojrzeliśmy na zegarek i okazało się, że jest już bardzo późno i zaraz wpadnie Mikołaj po odbiór prezentów. Oj, kłopociki, kłopociki pojawiły się na horyzoncie. Ze zdenerwowania Elfusiowi zaczęły się trząść ręce i nogi i musiał wypić łyżkę syropku z meliski na uspokojenie (przedstawienie cyrkowe przy tym mieliśmy za darmo!).Podsumowując, pracy zostało mnóstwo, a czasu mało. O pomoc poprosiliśmy Myszaki, które swoimi małymi rączkami zrobiły samochodziki, pociągi, pluszaki i inne zabawki. I jeszcze zdążyliśmy się wspólnie pobawić przy wesołej muzyczce. A Mikołaja jak nie było tak i nie ma. Postanowiliśmy więc upiec ciasteczka, bo to sprawdzony sposób Mikołajowej na przywołanie jej męża. I dalej nic! W pewnym momencie do sali wpadł Elfuś z czerwonym workiem i jakimiś kopertami. Zdyszany zaczął czytać list od Mikołaja, który bardzo przeprasza, ale nie może osobiście odwiedzić Myszek w przedszkolu. Stwierdził, że lądowanie wozem z reniferami na placu przedszkolnym wśród tylu drzew jest po prostu niebezpieczne. Och! I co my zrobimy! Ale Mikołaj pomyślał o dzieciach. Zostawił tajemnicze ślady, dzięki którym odnaleźliśmy worki pełne prezentów. Żeby było ciekawiej w naszym kominku też były pudła z prezentami. Zniknęły za to przygotowane przez nas ciasteczka, marchewki i ciepłe mleczko. Jaki z tego wniosek? Magia Mikołaja i jego reniferów jest niezwykła i ciągle zaskakuje. W ten sposób wszystkie problemy z Fabryki Zabawek zostały rozwiązane, a dzieci mogły cieszyć się podarowanymi prezentami.

                Święta Bożego Narodzenia to nie tylko prezenty. To przede wszystkim historia narodzenia Małego Dzieciątka, która wydarzyła się wiele lat temu. Przy kominku, przy choince, zaśpiewaliśmy fragment kolędy „Przybieżeli do Betlejem …”, złożyliśmy sobie życzenia i zasiedliśmy do wigilijnego stołu. Ciepło świec, zapach pierników, blask choinkowych lampek – wszystko to sprawiło, że poczuliśmy atmosferę zbliżających się świąt. Niech ta radość zagości w naszych sercach na długo, a nadchodzący Nowy 2019 Rok przyniesie zdrowie, szczęście i siły do realizacji własnych pomysłów oraz życzliwość i zrozumienie dla drugiego człowieka.

                                                                                                      Relację sporządziły skrzaty – Pocieszek i Elfuś


Starsze wpisy