„PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY” – CZYLI PODSUMOWANIE WRZEŚNIA U MYSZAKÓW

            Zdawałoby się, że kilka dni temu spotykaliśmy się na zajęciach adaptacyjnych, a tu proszę -  za nami pierwszy miesiąc pobytu „Myszaków” w przedszkolu. Jak było? Całkiem dobrze , a nawet „ok” – jak stwierdzają co poniektóre  dzieci .  Ilość dni z tzw. „większą łezką”, mieściła się w granicach normy. Do dziś zdarza się nam tkliwe pochlipanie i trochę smutniejsza mina przy rozstaniu, ale z każdym dniem światełko w tunelu pali się z coraz większą mocą.

            Jak mijały dzieciom pierwsze tygodnie w przedszkolu? Było wszystkiego po trosze. Poznawaliśmy imiona kolegów i swoje jakże ważne miejsce w szatni i przy stoliku. Staraliśmy się zapamiętać wiele zasad, od których czasami kręciło się w małych główkach, bo przecież do tej pory wszystko przebiegało w zupełnie innym rytmie. Lubimy zabawy muzyczne i ćwiczenia gimnastyczne. Z przyjemnością sięgamy po farby i plastelinę. Zaczynamy skupiać uwagę na zajęciach. Chętnie pomagamy w porządkowaniu zabawek; próbujemy wspólnie śpiewać znane przeboje z klasyki przedszkolaka. Wszyscy potrafimy samodzielnie zjadać smakołyki przygotowane przez panie kuchareczki, ale nie zawsze na tę samodzielność mamy ochotę. Bo skoro jest ktoś kto pomoże, to dlaczego z takiej oferty nie skorzystać?

Bonus zawsze mile widziany J

            Wyjątkowo dużą ilość czasu spędziliśmy na podwórku. I myli się ten, kto pomyśli, że był to tylko plac przedszkolny. Ależ skąd! Były spacery do ZOO i na Planty. Była nawet wycieczka na Ogródki Działkowe. To naprawdę była dłuuuga wyprawa dla naszych małych nóżek. Rekompensatą za nią były jak zawsze miłe rozmowy z działkowcami, którzy z ogromną sympatią i serdecznością obdarowywali nas swoimi plonami: owocami, kwiatami, a przede wszystkim życzliwym uśmiechem i miłym słowem. Pobyt na działkach zainspirował nas do przygotowania deserku oraz soku z marchewki. Dokładnie myliśmy pozbierane pod drzewkiem owoce. Z pokrojonych w plasterki, słupki, piórka owoców  – przygotowaliśmy smakowite i zdrowe deserki . Pychota ! – zjedliśmy do ostatniego kawałeczka. Innym razem pokusiliśmy się o zrobienie soku ze zdrowej marcheweczki. Tu niezbędna była już sokowirówka. Sok jak sok, ale największa frajda była z możliwości obserwowania całego procesu pozyskiwania tego zdrowego napoju. Na pewno nie były to nasze ostatnie kulinarne poczynania. Dopiero się rozkręcamy.

            Wiecie gdzie jeszcze byliśmy? Otóż, z okazji Święta Przedszkolaka dostąpiliśmy wyjątkowego zaszczytu i zostaliśmy zaproszeni przez Panią Jolę i wszystkie „Troskliwe Misiaki” na Festiwal Piosenki „Bezpiecznego Przedszkolaka”. „Myszaki” mogły podziwiać starszaki, które jak prawdziwi artyści występowali na scenie. Wielu z nich w szczególny sposób reagowało na popisy solistów, bowiem na scenie artystami było rodzeństwo Natalki, Marysi, Mai i Sebastianka. Wszystkich bez wyjątku staraliśmy się nagradzać gromkimi brawami i wspierać okrzykami. Nam, nie tylko była to uczta duchowa, ale również i edukacyjna. We wspólnych zabawach poznawaliśmy zasady jakie powinien znać każdy bezpieczny przedszkolak.

Pani Jolu i Drogie Misiaki. Jesteśmy wdzięczni za to zaproszenie, miłą atmosferę jaką stworzyliście, moc życzliwości i super zabawę. Dziękujemy =)

            Po dniach pełnych atrakcji i nowych wrażeń z przyjemnością regenerowaliśmy siły           podczas snu na naszych mini – łóżeczkach.

Tak minęły nam pierwsze  tygodnie w przedszkolu. Jeżeli mieliśmy jakieś małe chwile słabości, pomagaliśmy sobie okrzykiem:

„Myszki małe, Myszki dzielne, Myszki zawsze samodzielne!”.

To hasło niczym dotknięcie czarodziejskiej różdżki, mobilizowało każdego „Myszaka” do pozytywnego działania. Co przyniosą kolejne tygodnie? Mamy nadzieję, że równie ciekawe atrakcje.

„Myszkowe” Panie