„Z wizytą u Izabeli i J. Klemensa Branickich” – Myszki poznają najpiękniejsze zakątki Białegostoku

Lato pożegnało nas mało sprzyjającą aurą. Za to jesień od pierwszych swoich dni zrekompensowała niedosyt ciepła, słońca, bezwietrznej pogody – jednym słowem zachęciła do spacerów. Jaki azymut tym razem wybrały „Myszaki”? Spacery ph. „Poznajemy perełki naszego miasta”.

Nie ulega wątpliwości, że największą i najbardziej okazałą jest Pałac  Branickich, po którym mieliśmy przyjemność być oprowadzani przez Pana Marcina. Najpierw, wąskim korytarzykiem przeszliśmy do laboratorium edukacyjnego. Naszym zadaniem na dziś było wykonanie odlewu gipsowego pałacu bądź herbu.  Ustawieni przy swoich stanowiskach pracy błyskawicznie zabraliśmy się do wykonania zadania. Należało działać szybko i z precyzją, bowiem miksturka w kubeczkach – czyli woda z gipsem jakoś dziwnie szybko gęstniała. – „Przydałby się mikser” – padł pomysł jednego „Myszaka” i bardzo szybko zawtórowali mu pozostali. Na dobrodziejstwo techniki nie mogliśmy niestety liczyć, więc po prostu nieco szybciej zaczęły pracować nasze rączki. Po kilku minutach wszystkie foremki zostały zalane szarą zaprawą , która potrzebowała czasu na związanie. My zaś w tym czasie udaliśmy się kolejnym korytarzem za Panem Marcinem. Na miękkich poduchach zasiedliśmy przed okazałą ryciną . Przedstawiała fragment pałacu i ogrodów z czasów Izabeli i Klemensa Branickich. Z przyjemnością słuchaliśmy opowieści przewodnika. Byliśmy dumni, że pałac w naszym mieście nawiązujący swoim stylem do pałaców królów francuskich nosi nazwę „Wersalu Podlaskiego”. Rezydencja Branickich skupiała wokół siebie wielu znakomitych poetów, artystów i ludzi nauki. Jak na prawdziwy pałac przystało, działał w nim teatr, była orkiestra dworska i zespół baletowy. Wnikliwej uwadze dzieci nie uszły też wytworne stroje jakie niegdyś noszono. W bardzo plastyczny sposób Pan Marcin opowiedział nam o przepięknych ogrodach okalających pałac. Dzięki naszej wycieczce, potrafimy wskazać ogrody dolne i górne. Pierwsze z nich, czyli angielskie charakteryzowały się dużą ilością altanek, pawilonów i bulwarów wzdłuż których rosły wysokie lipy i jesiony.

Ogrody górne – francuskie zachwycają swoją precyzją i bogactwem roślinności tworzącej przepiękne dywany kwiatowe, które mogliśmy podziwiać z tarasów widokowych. Liczne fontanny, klomby, rzeźby dodawały elegancji i wytworności tym terenom, tak chętnie wybieranym przez nas na rodzinne spacery. Podziwiając panoramę ogrodów nie sposób nie zauważyć ogromnej altany. To Pawilon pod Orłem, w którym chętnie spotykano się na filiżankę kawy i kosztowano owoców wyhodowanych w ogrodach. Hmm – piękne czasy….

Okazuje się , że nie tylko kustosz Muzeum może zaskoczyć zwiedzających. Nam również udało się to zrobić dzięki naszej Pani Dyrektor. Otóż, Pan Asia w swoich rodzinnych zbiorach posiadała pokaźną ilość różnorodnych materiałów medycznych, książeczek, opatrunków sprzed bardzo wielu lat. Przekazane dary sprawiły Panu Marcinowi ogromną przyjemność. Przyjął je z wdzięcznością zapewniając, że wzbogacą wyposażenie szpitala polowego.

Takim sposobem wzbogaciliśmy Muzeum o dodatkowe eksponaty !

Przed nami kolejna wycieczka. Tym Razem Muzeum w Ratuszu i nie tylko.

Pozdrawiamy Czytelników z pierwszego jesiennego spaceru – „Myszaki”


Starsze wpisy